|
|
|
Pierwsza okragla rocznica Masady! Najpierw ukazala sie znakomita dziesiecioczesciowa kolekcja plyt jazzowo-klezmerskiego kwartetu Masada. Wkrótce uzupelniala ja seria równie dobrych koncertów. W miedzyczasie czesc repertuaru grupy zostala przearanzowana na kwartet smyczkowy oraz sekstet. W koncu po dziesieciu latach utwory Masady wzielo na warsztat trzech znakomitych gitarzystów &endash; Marca Ribot, Bill Frisell i Tim Sparks. Oczywiscie inicjatorem tego spotkania byl niezmordowany John Zorn, jedna z najwazniejszych postaci wspólczesnej awangardy! Masada to zbiór 208 utworów skomponowanych przez Johna Zorna. Dziesiec lat temu rozpoczal pierwsze przymiarki do zrealizowania tego ambitnego przedsiewziecia. Wystepowal w róznych skladach w nowojorskich klubach w East Village. Publicznosc róznie je nazywala &endash; Electric Masada czy West Coast Masada. W koncu John zbudowal solidny kwartet &endash; Dave Douglas na trabce, Greg Cohen na basie, Joey Baron na perkusji i oczywiscie on sam na altowym saksofonie. Fuzja jazzowej techniki i spontanicznosci z zydowska energia i duchem staly sie prawdziwa sensacja. John Zorn nie bylby soba, gdyby nie pozwolil sobie na drobny element zaskoczenia &endash; w koncu mial w zanadrzu jeszcze masa ciekawych kompozycji do zagrania. Repertuar z Masady zaczelo grac trio smyczkowe &endash; Greg Cohen, Mark Feldman i Erik Friedlander. Wkrótce dolaczyli do nich jeszcze na gitarze Marc Ribot, na perkusji Cyro Baptista i Joey Baron. Nagle wszystkie utwory nabraly zupelnie nowego blasku &endash; cieplejszego, delikatniejszego, spokojniejszego. Albumy Bar Kokhba z 1996 i wydany dwa lata pózniej dwuplytowy Cirlce Maker otworzyly furtke do nowych interpretacji utworów Zorna. W tym duchu zostal zrealizowany równiez Masada Guitars. Nowe dziesieciolecie Masady otwiera doskonaly album trzech doskonale znanych nowojorskich gitarzystów. Marc Ribot ksztalcony klasycznie gral z Tomem Waitsem, Elvisem Costello, angazowal sie w projekty jazz-rockowe, jak równiez flirtowal z muzyka kubanska. Najstarszy stazem Bill Frisell jest jeszcze bardziej wyksztalconym muzykiem, który od fascynacji rockiem, przeszedl do jazzu, eksperymentów z barwami i tonami, muzyki klasycznej, a i przydarzaly mu sie wpadki z country i bluesem. No i w koncu nieco mlodszy Tim Sparks &endash; zafascynowany muzyka Wschodniej Europy, Brazylia, Persja, oczywiscie muzyka zydowska, a nawet Czajkowskim. Zorn dal tym trzem osobowosciom wolna reke. Muzycy podzieli miedzy siebie dwadziescia jeden kompozycji &endash; Marc wzial dziewiec, Bill siedem, a Tim piec. Choc kazdy opracowal je na swój sposób, album brzmi niezwykle spójnie i frapujaco. Marc gra troszke zachowawczo, ale z niezwykla dokladnoscia i wyczuciem. Bill odwaznie pozwala sobie nawet na odwazniejsze eksperymenty z efektami. Tim jest klasyczny, choc nie brak mu polotu. Kompozycje sa na tyle ciekawe, ze kazdy z tych wszechstronnych gitarzystów naprawde moze sie wykazac. Znów objawia sie w tym talent kompozytorski Zorna. W dobrze znanych tematach znów udaje sie ukazac nowa glebie. To jednak dopiero poczatek kolejnej rewolucji w nowojorskim srodowisku jazzowym. Obchody dziesiatej rocznicy Masady maja byc huczne, a Masada Guitars jest takim drobnym preludium!
|